Czym jest Google Consent Mode? O tym pisałam już w innym artykule na ten temat, który możecie znaleźć tutaj.
Dzisiaj podejmę zbieżną tematykę, a będzie nią to, czy GCM v2 faktycznie stanowi ochronę danych, czy raczej jest tak zwaną iluzją wyboru. O co w ogóle chodzi? Wyobraź sobie, że zabraniasz swojej mamie, babci, tacie czy kuzynce czytania twojego pamiętnika, a oni i tak to robią – tylko nie na twoich oczach. Przenieśmy ten przykład z życia do internetu.
Ale zanim to wyjaśnię, pokrótce omówię, co właściwie zmienia najnowsza wersja 2.0. Każdy z nas chce coraz lepiej chronić swoje dane (RODO, dyrektywa ePrivacy), a wygodę w tym zakresie miał zapewnić właśnie GCM. Nowa wersja wprowadza bardziej szczegółowe kategorie zgód – nie tylko na reklamy i analitykę! Do tego dochodzi również przechowywanie oraz dostęp do danych. W związku z tym pojawiło się mnóstwo pytań o rzeczywistą ochronę. Rozpracujmy ten temat razem.
Modelowanie danych – obejście czy innowacja?
GCM v2 zajmuje się przede wszystkim modelowaniem konwersji i ruchu. Nie chcemy wyrażać zgody na cookies? Okej, ale Google i tak “w swój własny sposób” obejdzie Twój brak zgody – ale jak? Stosując modele statystyczne, aby przewidzieć brakujące informacje. Zdania w tym temacie są podzielone. Z Jednej strony dane indywidualne nie są bezpośrednio śledzone, a z drugiej Google w dalszym ciągu analizuje zachowania w sposób zbliżony. Czy my mamy w ogóle jakiś wybór albo coś do powiedzenia w tej sprawie?
UX, dark patterns i realna zgoda
Odwiedzając różne strony internetowe, spotykamy się z rozmaitymi layoutami – lepszymi lub gorszymi. Jedno jest jednak pewne: na większości z nich banery zgód są zaprojektowane tak, by sugerować, że „standardowym” wyborem jest zaakceptowanie wszystkich opcji. Najczęściej przycisk „Zaakceptuj” jest znacznie większy i bardziej widoczny niż „Odrzuć” czy „Dostosuj ustawienia”.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie chciał czegoś szybko sprawdzić, a wyskakujące okienko tylko go irytowało. Klik, klik – i nieświadomie akceptujemy coś, na co w innych okolicznościach nigdy byśmy się nie zgodzili. Jak więc można mówić o prawdziwej kontroli nad swoimi danymi?
Zgodność z RODO – krok w dobrą stronę czy pozorna regulacja?
Wujek Google twierdzi, że GCM v2 dostosowuje się do wymagań RODO i ułatwia zgodność dla firm. Jednak nie brakuje takich, którzy podważają te zapewnienia i chętnie wytkną mu nieścisłości. W niedalekiej przeszłości Francuska CNIL, czy też Austriacki DSB poddały dogłębnej dyskusji legalną działalność Google Analytics. Wątpliwości pojawiają się również odnośnie modelowania danych, nawet bez cookies – czy rzeczywiście spełnia ono wymogi RODO? To pytanie pozostaje otwarte.
Wybór czy konieczność?
Google Consent Mode v2 to próba pogodzenia analityki z ochroną prywatności. Ale czy faktycznie mamy wybór?
Jeśli prowadzimy własną firmę, musimy być szczególnie świadomi tego, jak wykorzystujemy ten mechanizm. Nie tylko ze względu na zgodność z przepisami, ale także na zaufanie naszych odbiorców – a to, jak dobrze wiemy, jest dla nas najcenniejsze!
Patrycja Kolendo - Content Creator & Junior PPC Specialist

